Właśnie skończyła się kolejna edycja tego festiwalu. Nie reklamowałyśmy, bo nie było czego. Bo nie tak wyobrażali sobie ten festiwal Ewa i Maciek Berbekowie, gdy go wymyślili. Inspirowana górami miała być sztuka i kultura wysoka: literatura, malarstwo, muzyka. I rzeczywiście, na początku festiwal ten był festiwalem poświęconym sztuce właśnie. Niestety Ewy i Maćka już nie ma, a urząd miasta zawłaszczył sobie imprezę i skroił pod własne wyobrażenie, że wszystko musi być dla wszystkich. Impreza, zamiast się rozwijać, jest coraz bardziej nijaka. Nie ma już kultury wysokiej, jest bezczelne klecenie z gotowych elementów, będące przejawem lenistwa i ograniczonego myślenia.
Aby stworzyć wrażenie obfitości, do programu włączane są wydarzenia, które już się odbywają, i takie, które odbyłyby się i tak, jak obchody rocznicy zakopiańskiego speleoklubu (szacunek) czy szkoły Kenar (szacunek).
Impreza powinna mieć dyrektora artystycznego z prawdziwego zdarzenia (nie panią Staszak) i odzyskać blask. Chociaż taki dyrektor i tak musiałby się użerać z urzędasami, którzy, zamiast podpisywać faktury, mają własne koncepcje (ludowość! swojość!, naszość!).
Nie ma pieniędzy? No to może trzeba je zdobyć?
Nie ma pieniędzy, może trzeba zrezygnować?
Albo pozwolić działać tym, którym zależy i którzy mają jakie takie pojęcia o kulturze. Zakopiańczycy naprawdę zasługują na coś więcej niż spotkania z drugorzędnymi autorami i permanentne góralskie hołubce (szacunek).
(gdk)
Kategorie: Aktualności

0 komentarzy

Zostaw odpowiedź