GDY SIĘ ROBI NUDNO…
można zajrzeć na przykład na Tatromaniaka.
Chyba zasięgi mu spadły, bo znów postanowił napisać o niczym. Gdzieś przeczytał, że ktoś napisał, że kolejka na Kasprowy mogłaby nie istnieć. A może usłyszał, a może mu się wydawało.
Kolejka istnieje i nic jej nie zagraża, mimo to chłopak wyczuł, że taki temat podziała na jego fanów jak elektryczny pastuch na cielęta. I się nie pomylił.
Dla wzmożenia kontrowersyjności użył nawet mało eleganckiego określenia, że ktoś ma z powodu kolejki „ból tyłka”. Choć nie napisał dokładnie kto. I nie podał statystyk.
No cóż, „ból tyłka” na wieść o pomyśle wybudowania kolejki miało parę osób.
Nie chciało nam się prowadzić poszukiwań, więc skorzystałyśmy z tego, co podsunęła AI:
- Państwowa Rada Ochrony Przyrody (PROP) oraz jej przewodniczący, wybitny botanik prof. Władysław Szafer – PROP jednomyślnie potępiła plan inwestycji już w marcu 1934 roku, a w 1937 roku w ramach ostatecznego protestu przeciwko niszczeniu Tatr cały Wydział Rady podał się do dymisji.
- Aż 94 towarzystwa i instytucje naukowe, krajoznawcze oraz turystyczne (m.in. Polskie Towarzystwo Tatrzańskie w niektórych swoich frakcjach, organizacje ochrony przyrody), które do połowy 1934 roku oficjalnie przyjęły uchwały protestacyjne przeciwko planom ministerstwa.
- Środowiska intelektualne i prasa – opublikowano wówczas blisko 350 artykułów i polemik prasowych krytykujących inwestycję jako zamach na dziką przyrodę Tatr i złamanie obowiązujących przepisów (w tym ustawy o ochronie przyrody).
Kolejki nie akceptowała Zofia Radwańska-Paryska i na znak protestu nigdy nią nie jechała, choć miała darmowy bilet.
Jak nadmieniłyśmy, fani Tatromaniaka nie zawiedli i oto możemy przeczytać:
– Ci, co nie chcą kolejki, kiedyś się zestarzeją i będą chcieli.
– A ja wjechałam z dzieckiem, a normalnie to bym nie weszła.
– Niektórzy to chcieliby mieć Tatry na własność. [Żeby po nich chodzić czy żeby jeździć po nich kolejką?]
– Ci, co chcieliby mieć Tatry na własność, to są „prawdziwi turyści” [trochę pogarda tu jest, ale nie wiadomo dla kogo konkretnie i kto to są ci turyści].
– A w Alpach to taksówkami po górach jeżdżą i nikomu nie przeszkadza.
– Na Słowacji wszędzie są kolejki i wyciągi i nikt nie narzeka.
– Wjechałam kolejką z małymi dziećmi/noga mnie bolała/ nie chciało mi się podchodzić, więc super, że jest
– Niechcenie kolejki i fasiągów to skrajny egoizm.
Czekamy na wpis Tatromaniaka popierający fasiągi. A może już był, tylko przegapiłyśmy?
(bs,ek)
Na zdjęciu Beata w kolejce. Zrobił tatuś. No, gdyby nie było tej kolejki, to może nigdy nie znalazłaby się na Kasprowym, a potem nie chodziła po górach i nie została prawdziwą turystką. Albo nieprawdziwą.
0 komentarzy