NIEBEZPIECZNI DŻENTELMENI
BARDZO MILI DŻENTELMENI Zanim udałam się na seans Niebezpiecznych dżentelmenów przeczytałam dwie recenzje zupełnie różne, jedną entuzjastyczną, drugą nie. Autor tej drugiej, pan dziennikarz z „Wyborczej”, niemal streścił film – wiadomo, trzeba natrzaskać wierszówkę – i napisał na przykład, że gdy patrzył na Witkacego, to nie widział Witkacego tylko Dorocińskiego. Dowiedz się więcej









