OD MURANIA WIEJE GROZĄ
(Uwaga spojler)
Ta książka jest tak zła, że aż szkoda mi autorki. Ale też czasu na pisanie solidnej recenzji i wdawanie się w analizy.
Niekonsekwentna stylistycznie, z dziurami w fabule, infantylna, do łzy ostatniej. Schematyczna. Postacie płaskie. Błędy językowe. Urwane wątki
Najbardziej lubię fragment, gdy bohaterkę Gestapo wiezie do Palace, by ją skatować, a autorka w międzyczasie sączy nam wiedzę o zakopiańskiej architekturze. Może dla rozładowania napięcia? Które i tak jest jak na grzybach.
Dużo tu nachalnego dydaktyzmu, co ma tę dobrą stronę, że książka może być lekturą dla piątej klasy: dzieciaki nie będą musiały czytać potem Henryka Josta „Zakopane czasu okupacji”.
A nie, pardon, nie może, bo jest kanibalizm – żona zabija męża przemocowca i goralenvolkowca i karmi jego kamratów gulaszem z jego nogi z dodatkiem cebuli i marchewki. Można powiedzieć palce (od nogi) lizać.
Jest też atak niedźwiedzia – ponoć na faktach, ale po co ten wątek, nie wiadomo. Ta postać mogłaby funkcjonować z całą twarzą. Mogłoby też jej nie być.
Okładka sprokurowana przez AI uwłacza inteligencji czytelników.
Mógłby pomóc dobry redaktor, przedyskutować fabułę, zdynamizować dialogi, uwiarygodnić postacie, pomóc stworzyć klimat, tło, ale dobrych redaktorów chyba już
nie ma.
Po autorce, mimo że nie cenię jej jako dziennikarki i naczelnej „Tatr”, spodziewałam się czegoś bardziej dojrzałego i inteligentnego.
Smuteczek.
PS. Zajrzałam na Lubimy Czytać. Oceny 8,2. Nic dziwnego, bo są tylko recenzje bookstagramerek czy innych bolgerek, które dostają książki od wydawnictwa i mają umowę na chwalenie. Takie „recenzje” łatwo rozpoznać, bo zawierają głównie streszczenie książki. To wiele mówi o polskim rynku wydawniczym – ściema i komercja, sprzedaż za wszelką cenę. Żenada.
Wyczytałam tam niepokojącą informację, że Murań to początek serii tatrzańskiej. Wieje grozą. Od Murania. I całych Tatr.
Beata Słama
Agnieszka Szymaszek, Od Murania mgła, Lira 2026.
Kategorie: Książki

0 komentarzy

Zostaw odpowiedź