MONT BLANC, KREW POT I ŁZY

O tej książce właściwie nie powinnam pisać, ponieważ ją redagowałam, ale moja ingerencja była tak niewielka – ot, kilka przecinków, korekta pisowni nazw i jeszcze parę drobnych poprawek – iż żadnej zasługi przypisać sobie nie mogę. Bo autor książki „Krew bacy, czyli zakrapiana relacja z samotnej szarży na Mont Blanc